Witam.
Sławek, Kętrzyn, 31 lat.
Preludkę (1988r. B20A9) kupiłem za 3.700 zł od znajomego ojca w 2009 r.
Nie sądziłem, że tak się do niej przywiążę.
Prezentowała się super: świeżo położony czarny, perłowy lakier, sprawny silnik, sportowa kierownica Type-R, ciekawa końcówka wydechu no i te żabie oczy

.
Nie znam się na samochodach, to i przy niej nie dłubałem. Robiłem tylko to, co trzeba było: uzupełnianie płynów, wymiana oleju, szorowanko, odkurzanko, woskowanko, itp., itd.
Po drugiej czy trzeciej zimie wyszło szydło z worka: progi i nadkola zaczęły mocno rdzewieć, czarny kolor zacząć się wycierać tu i ówdzie (klapa bagażnika, brzegi drzwi itp. - okazało się, że była biała, co potwierdziło się przy okazji wymiany końcówki drążka skrzyni biegów). W sumie fakt - auto niegarażowane, a sól zimą strasznie doskwiera, ale żeby tak?
I rozpocząłem śledztwo :> Popytałem po znajomych i - a jak! Auto było już nieźle zgnite wcześniej (jakiś rok - 2 lata przed kupnem przeze mnie), załatane i pomalowane 'pod sprzedaż'. Typ (znajomy ojca) okazał zadłużony po uszy: sprowadzał powypadkowe auta zza granicy, "naprawiał je" i sprzedawał, by wyjść z długów.
Pech i niedoświadczenie - w końcu pierwsze moje autko
Co tu robić? Co tu robić? Kupiłem proste progi (tylko takie wtedy namierzyłem na forum p3g) i tak leżały w garażu (w sumie to leżą do dziś

- teraz mamy lepsze na forum i na pewno je kupię). Szukałem nadkoli, ale praca słaba, grosza ni ma, no i tak jeździłem kolejne dwa lata. Teraz już wiem, że to był błąd, bo Hania zgniła jeszcze bardziej.
W międzyczasie: wymiana chłodnicy, tarcz i klocków z przodu, palucha, przegubu i jakichś tam jego elementów od strony kierowcy.
Prela jeździ super do dziś -z silnikiem zero problemów, ale blacharka mnie przeraża. Gdyby silnik nawalał - zezłomowałbym, ale głównie on (i komentarze znajomych: "Nie sprzedawaj, coś się wymyśli"

) mnie motywuje do odkładania pieniążków.
No nic - zacisnę pasa i spróbuję coś wykombinować, bo chciałbym ją mieć dla siebie tak długo, jak się da.
Za chwilę w Galerii zamieszczę zdjęcia.